sobota, 17 maja 2014
sobota, 10 maja 2014
Jak zrobić tęczę?
Najpierw weź trochę wody i znajdź miejsce, gdzie możesz ją wylać...
Upewnij się, że na dole jest naprawdę mokro...
Dla efektu dodaj statek - i gotowe :)
Niagara. Cud natury i kropka.
wtorek, 6 maja 2014
Kiedy odłożyć aparat?
Na przykład wtedy. I nie dlatego, że zachód słońca okupuje od dawna top-wszechczasu kiczu. Nie wiał też wiatr z piaskiem, który mógłby coś uszkodzić. Powód był zupełnie inny.
Po przejechaniu samochodem prawie trzech tysięcy kilometrów po różnych mniej lub bardziej pustynnych stanach dotarliśmy na wybrzeże Pacyfiku. Niemal 10 tysięcy kilometrów od domu... A ja robiłem zdjęcia zamiast po prostu wejść na bosaka do wody.
Bo przecież wieczorem tu wrócimy... Bo przecież jeszcze kilka dni będziemy na wybrzeżu...
Ale wieczorem oglądaliśmy szopy pracze grasujące koło motelu. A później takiej plaży już nie spotkaliśmy, ocean oglądając głównie z poziomu mniejszej lub większej drogi...
Czasem lepiej odłożyć aparat.
niedziela, 4 maja 2014
wtorek, 29 kwietnia 2014
Było sobie pióro - Parker 25
Dawno temu, za górami, za lasami...
... ludzie chętniej pisali piórami :)
A jednak, pióra mają w sobie jakąś małą magię. Może to ta odrobina staranności i niedzisiejszych zabiegów, które trzeba im poświęcić? Pomijam tu sprawy kolekcjonerskie i zbieranie ociekających ornamentami, horrendalnie drogich egzemplarzy, które nigdy nie dotykają papieru. Może to sprawa papieru właśnie?
Jakiś czas temu dzięki uprzejmości kolegi rbit9n wróciłem do pisania piórem - namówił mnie na sympatycznego japończyka zwanego Pilot 78G. Porządkując zaś karton ze starociami natknąłem się na starego Parkera 25. Ładne, proste pióro z końcówki lat '70. Korpus z lekko szczotkowanego aluminium, z barwnymi dodatkami na skuwce. Niestety, ów egzemplarz miał bardzo nieprzyjemny defekt: ułamaną końcówkę stalówki. Uszkodzenie niemal niewidoczne, ale zupełnie uniemożliwiające pisanie. Wyglądało to tak:
Trochę pogrzebałem w internecie i znalazłem sklep penhome.co.uk, w którym można było zakupić zamiennik. Ponieważ to nie jest bardzo wyszukane pióro, sprzedawana była od razu stalówka z oprawką. Pasowało mi to, bo wolałem zmienić kolor oprawki na czarny - by pasowała do skuwki mającej czarne elementy. W sprzedaży pozostały jedynie stalówki w rozmiarze EF, ale to też świetnie - wolę cieńszy ślad pióra na papierze. Do kompletu zamówiłem konwerter, by nowa stalówka miała z czego pobierać czarną maź. Przesyłka z Epping w Anglii szła parę dni i oto jej zawartość
A po połączeniu z "moją" częścią pióra uzyskałem taki oto efekt:
Cóż, nie mogłem się powstrzymać i napełniłem pióro przed zrobieniem zdjęcia, więc stalówka nie lśni. Ale czy pióro nie jest od pisania?
Ano jest. "Europejska" stalówka EF jest grubsza od "japońskiej" F, ale atrament podawany jest dość oszczędnie. Po dłuższej przerwie w pisaniu trzeba lekko docisnąć pióro do papieru by atrament się ruszył, inaczej będzie go trochę za mało. Później pióro sunie po papierze miękko, bez drapania, daje dużo radości z zaczerniania kolejnych centymetrów.
Jedyny minus to mniej dokładne spasowanie obsadki i skuwki. Choć po wsunięciu trzymają się siebie pewnie, to jest maleńki luz przez który skuwka się lekko telepie - powstaje wrażenie jakby coś było niedokręcone. Cóż, pióro produkowano przez 10 lat, coś się mogło w kolejnych partiach zmienić. Nie zmienia to faktu, że moja "nowa" 25 to piękny aluminiowy kawałek frajdy.
piątek, 25 kwietnia 2014
Domek
Kabacka ciekawostka. Tyle razy przejeżdżałem rowerem koło tych apartamentowców i dopiero dziś spostrzegłem jakieś oznaki życia.
środa, 23 kwietnia 2014
Czegoś brakuje...
Jest takie miejsce wśród amerykańskiego bezkresu gdzie jest naprawdę pusto. Pusto od wszelakich zanieczyszczeń powietrza, wyziewów z pieców węglowych itp. A do tego sucho i ciepło - efektem widoczność na kilkaset kilometrów (200-250)!
Trudno to uchwycić na zdjęciu...
Subskrybuj:
Posty (Atom)









